Zespół Szkół w Czchowie       tel/fax 14 6843230   14 6636506       zespolszkol187@op.pl

Niezwykła historia naszego kraju oraz bogactwo regionów sprawiają, że mimo częstych wyjazdów poza granice , coraz częściej udajemy się w rodzime strony. Zbliżająca się kolejna – 104.rocznica odzyskania Niepodległości skłoniła nas do podróży śladami historii w ramach  programu „Poznaj Polskę”.

Wybraliśmy trasę przez Chęciny do Warszawy. Fundatorem Chęcin był Władysław Łokietek. „To miasto na górach ołowianych a miedzianych zasiadło” – czytamy w tekstach źródłowych.Rozwijało się tu górnictwo metali, po upadku którego rozwinęło się na szeroką skalę wydobycie marmuru. Ta niezwykle cenna a zarazem malownicza skała była wykorzystywana głównie w zdobnictwie, o czym świadczyć może jej użycie do budowy pierwszej kolumny Zygmunta w Warszawie. Miasto nadal cieszy się zainteresowaniem, podobnie jak odrestaurowany zamek Chęciński.

I myśmy tam byli, widokami się zachwycili, zdjęcia zrobili i…pojechali dalej.

Pojechali dalej, czyli do Jaskini Raj – nie, nie, proszę nie mylić  z Biblijnym Edenem! (chociaż pewnie  chciałoby się  i tam wstąpić),będącej turystyczną atrakcją Gór Świętokrzyskich. Zachwyca bowiem bogactwem i różnorodnością kalcytowych form naciekowych.Mogliśmy więc podziwiać efekt  zjawiska tworzenia stalaktytów i  stalagmitów. Jaskinia ta została uznana za rezerwat przyrody nieożywionej i stanowisko archeologiczne. Widok zapierał dech w piersiach… dlatego wielka szkoda, że nie można fotografować tych cudów natury.

Do stolicy dotarliśmy około godziny 19.00. Zameldowaliśmy się w Hostelu przy ulicy Słowiczej (poprawne będzie tu skojarzenie: „a słowiki spać nie dają…” )  i zjedliśmy posiłek, o którym niektórzy od dawna marzyli! Pomimo zmęczenia, wykorzystaliśmy „na maksa” czas do ciszy nocnej, oddając się śpiewom przy akompaniamencie akordeonowych dźwięków. Proszę sobie tylko wyobrazić te melodie płynące z instrumentu i młodzieńcze męskie głosy, śpiewające pieśni biesiadne, a nawet patriotyczne!

Poranek 4.listopada  był łaskawy dla nas – pomimo wczesnej pobudki – albowiem przywitało nas słońce, a program na kolejny wycieczkowy dzień przewidywał:spacer Traktem Królewskim, Starówkę, Nowy Świat, Plac Piłsudskiego i udział w uroczystej zmianie warty honorowej przy Grobie Nieznanego Żołnierza, i pobyt na Stadionie Narodowym – do których to miejsc potrzebna nam była sprzyjająca aura. Udało się!

Proszę sobie tylko wyobrazić nasze uczucia, gdy przemierzając wspomniane wyżej miejsca widzieliśmy oczami przeszłości: króla Zygmunta I, Piłsudskiego, Chopina, dorożki, bohaterów literackich, Kopernika, Mickiewicza, , naukowców, polityków, artystów, patrona naszej szkoły – Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego, Jana Pawła II…. i  nam współczesnych – przedstawicieli władzy, kultury, sportowców, etc.

Odwiedziliśmy też Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego na Krakowskim Przedmieściu, Kościół Św. Krzyża, w którym złożone jest serce naszego romantyka Fryderyka, pomachaliśmy Kopernikowi, Nowemu Światu

 I myśmy tam i tu byli, zdjęcia zrobili i pojechali dalej….

Dalej, czyli na Stadion Narodowy. Byliśmy świadkami wymiany murawy, zobaczyliśmy ogrom powierzchni zagospodarowanej przez ten obiekt. Szatnie dla „naszych” i gości – rywali, miejsca relaksu dla zawodników, dyplomy, trofea mistrzowskie „Lewego” i drużynowe, studio radiowe i telewizyjne dla komentatorów; wrażenie inne od wcześniejszych i późniejszych miejsc, ale ciekawe!

Zaplanowane zwiedzanie Muzeum Powstania Warszawskiego nieco przesunęło się w czasie, ponieważ nie zostały przygotowane dla naszej grupy bilety wstępu ( „Jak przygoda to tylko w Warszawie,  w Warszawie…” ). Powiało niepewnością, jednak po wyjaśnieniu całego zamieszania weszliśmy do miejsca, które z pewnością na długo pozostanie w naszej pamięci…. Bardzo starannie wyselekcjonowane informacje,fotografie, a także  inne  pamiątki PowstańcówWarszawy, nagrania radiowe, taśmy filmowe – przeniosły nas w trudny czas dla naszego Kraju…. Zadrgały niektórym powieki, i owszem, bo nie sposób obojętnie przechodzić ulicami zbrodni, ludzkich tragedii, śmierci dorosłych i dzieci, żołnierzy, cywilów…... i ta wymowna cisza…, która swą cichością boli…

Podobne odczucia towarzyszyły nam, gdy namacalnie patrzyliśmy na istniejące już tylko fragmenty murów warszawskiego getta. I kolejny spacer wyobraźni z Korczakiem i „jego” dziećmi-sierotami, które prowadził drogą śmierci do transportu wiodącego do Treblinki, opowiadając im – jak zawsze – o zielonych wakacjach…

Wieczorem, po kolacji, umówiliśmy się na spotkanie z harmonią przy ….ognisku. Jeśli ktoś nas jeszcze nie rozszyfrował – oj, to uwierzył? A my mamy po prostu bogatą wyobraźnię! Wynajęliśmy od jednej z grup apartament, czyli  przydzielony pokój wieloosobowy, z piętrowymi łóżkami, w którym śpiewaliśmy przy akordach wspomnianej już harmonii, poddając się odpowiednio nastrojowi, a także ćwicząc repertuar na szkolną akademię z okazji święta Odzyskania przez nasz Kraj  Niepodległości. I to był strzał w dziesiątkę!!! Niestety, o 22.00 musieliśmy rozstać się nie tylko z muzyką, ale też personalnie. Wszak regulamin stanął nam przed oczami, a i Seniorzy pomieszkujący razem z namiw tych apartamentach. Dalsze losy mieszkańców w godzinach nocnych pozostawmy wyobraźni…, trzymajmy ją jednak w cuglach! Bo cisza nocna, to cisza i koniec!

 Sobota – trzeci dzień naszej podróży. Nie wiedzieć czemu mieliśmy jakieś trudności ze wstaniem? A tu trzeba było szybko posprzątać pokoje, żeby były gotowe do odbioru – wszak nasza młodzież – jak zawsze – dba o porządek i nie zostawia po sobie niemiłych wrażeń. Zjeść śniadanie, wynieść do autokaru bagaże, ponieważ kolejne atrakcje były przed nami: Centrum Naukowe „Kopernik”,Złote Tarasy i naturalnie czas na kawę.

 Trzygodzinny pobyt w „Koperniku” przeniósł nas wehikułem czasu nie tylko do współczesności, ale również w przyszłość. Badania naukowe, eksperymenty trwające na całym świecie, pozwalają na uruchomienie wyobraźni, (której nam oczywiście nie brakuje), pozwalają zrozumieć zjawiska, prowadzące wprost do fenomenalnych odkryć. Mogliśmy to wszystko zobaczyć, doświadczyć, przyjrzeć się, jak pracują roboty, do jakich funkcji zostały skonstruowane i przysposobione. A biorąc udział w krótkim – 20 minutowym - „robotowymspektaklu mogłam osobiście wniknąć w świat  fantastyki i przyznać słuszność  prowadzonym wszelkim eksperymentom – pod warunkiem, że  nie celują w krzywdę człowieka, a służą jego dobru.

Wszystko co dobre, szybko się kończy – tak mówi staropolskie przysłowie. I dla nas przyszedł czas pożegnania się z największą metropolią naszego pięknego kraju mającego niezwykłą  historię i tradycję.

Jest takie miejsce, u zbiegu dróg,
 gdzie się spotyka z zachodem wschód,
 nasz pępek świata, nasz piękny kraj,
 jest takie miejsce, TAKI  KRAJ”….

To tylko namiastka tego, co można było zobaczyć podczas naszej podróży.  Ograniczenia czasowe – wiadomo. Ale czy warto było? Ależ oczywiście!  O czym z przekonaniem stwierdza -  sak-e

PS. Jak przygoda – to tylko w Warszawie! - pisałam wcześniej. No i stało się! Ktoś – że nie powiem kto – zgubił kartę płatniczą…  na szczęście finał jest optymistyczny: zablokowano tę magiczną plastikową  kartę i nie poniesiono żadnych strat!

Cali i zdrowi powróciliśmy do domów!

Do następnego podróżowania….

Opiekunowie: mgr Magdalena Kraczkiewicz, mgr Sylwia Janicka, mgr Ewa Prusak

  • MEN
  • Kuratorium
  • BIP
  • CKE
  • OKE
  • Chmura Edukacyjna